"Wróćmy nad jeziora" - W krainie Wielkich Jezior Mazurskich

Tu przedstawiamy nasze relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Kovik
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1527
Rejestracja: 18 maja 2010, 22:59
Lokalizacja: Stalowa Wola / Warszawa
Kontakt:

"Wróćmy nad jeziora" - W krainie Wielkich Jezior Mazurskich

Post autor: Kovik » 14 kwietnia 2019, 19:55

Kto by pomyślał, że zamienimy górskie wzniesienia na nizinne krajobrazy… cóż, czasami nie ma wyjścia i trzeba dopasować się do zastanych możliwości. W pewien marcowy weekend (9-11) postanawiamy ruszyć na podbój krainy Wielkich Jezior Mazurskich. Nucąc z tyłu głowy piosenkę Czerwonych Gitar – „Wróćmy nad jeziora” – obieramy kierunek – Mikołajki. Plany mamy ambitne, ale jak zwykle pierwsze skrzypce gra pogoda, która tym razem sprzyja bogaczom, bo my doświadczamy iście chłodnej i deszczowej aury.
Ruszamy z Warszawy w sobotę z samego rana, zanim jednak dojedziemy do miejsca noclegu – Mikołajek – pierwszym celem jest Wilczy Szaniec, miejsce owiane historią nieudanego zamachu na Hitlera. To właśnie w Gierłoży można odwiedzić Główną Kwaterę Hitlera i Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych, to tutaj miała miejsce Operacja Walkiria – zobrazowana w filmie o tym samym tytule. Przewodnik prowadzi nas po tajemniczych bunkrach i opowiada o Von Stauffenbergu, w postać którego wcielił się w filmie Tom Cruise, który dokonał nieudanego zamachu bombowego na małego człowieka o wielkim ego. Natura przeplata się tu ze śladami historycznymi, czuć, że coś wisi w powietrzu, to wszystko sprawia, że jesteśmy pod wielkim wrażeniem Wilczego Szańca i tego niezwykle przemyślanego planu logistycznego. Bunkry przetrwały niejedno, drzewa widziały niejedno – dumamy sobie podczas dwugodzinnego zwiedzania.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Pogoda pogarsza się niestety, niebo płacze, ale my się nie poddajemy i ruszamy dalej – następny przystanek to miejscowość Ryn. To małe miasteczko słynie przede wszystkim z pokrzyżackiego zamku z XIV wieku, w którym obecnie znajduje się przepiękny hotel. Wchodzimy do środka, żeby poczuć jego klimat. Zwiedzanie w marcu ma jednak swoje ograniczenia, większość obiektów nie jest dostępna o tej porze roku. Rozczarowani obchodzimy zamek i idziemy w stronę Wieży Ciśnień.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

I ta jest zamknięta dla zwiedzających, pozostaje nam więc tylko selfie w deszczu. Odwiedzamy także Wiatrak Holenderski z XIX wieku, który przypomina domek z krainy Muminków. Pogoda nie rozpieszcza, postanawiamy więc spróbować warmińsko-mazurskiej regionalnej kuchni – w menu na ten dzień: kartacze i rybka.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po dobrym posiłku kierujemy się do miejsca noclegu, czyli Mikołajek. Nasza miejscówka jest bardzo klimatyczna – z sypialni mamy widok na jezioro Mikołajskie i całe Mikołajki. Już nie możemy się doczekać tego widoku o poranku.
Obrazek
Koszmar pogodowy trwa – niedzielny poranek rozpoczyna się od małych opadów śniegu i wiatru. Ale nie przyjechaliśmy tu siedzieć i narzekać, ruszamy w kierunku Giżycka. Do perfekcji mamy opanowane wychodzenie z samochodu w momencie, gdy niebo odpuszcza i przestaje padać. Takich momentów mamy kilka – cieszymy się z tego, co jest. Zwiedzanie Giżycka zaczynamy do Twierdzy Boyen. Militarne atrakcje to motyw przewodni naszego wyjazdu – Robert uwielbia takie miejsca, a i ja nie mam nic przeciwko, żeby zachłysnąć się historią. Twierdza Boyen to strategiczny obiekt w kształcie gwiazdy. Możliwości zwiedzania jest kilka – my wybieramy optymalną trasę, która wiedzie zarówno górną, jak i dolną częścią tej pruskiej fortyfikacji. Kolejny raz jesteśmy pod wrażeniem rozplanowania i całej konstrukcji. 100 hektarów powierzchni wewnętrznej, cztery bramy (Giżycka, Kętrzyńska, Wodna i Prochowa),kamienno-ceglany mur o długości ponad 2 tysięcy metrów, schrony dla żołnierzy, spichlerze, arsenały, a nawet siłownia – jest co oglądać. Pogoda chwilo nie najgorsza, zwiedzamy więc co się da – fotki z artylerią to najlepsza zabawa… nie ma to jak zdjęcia z długą lufą…
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Następnie udajemy się, żeby zobaczyć inne atrakcje Giżycka: Wieżę Ciśnień, Zamek Krzyżacki, molo z widokiem na jezioro lub jeziora (bo Giżycko otacza podobno aż 7 jezior) … oczywiście wszystko jest zamknięte dla odwiedzających o tej porze roku. Robimy co się da, chociaż pogoda nie pozwala poczuć się tutaj, jak w krainie jezior, a raczej mamy wrażenie, że jesteśmy w centrum jakiegoś sztormu.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Lekko załamani panującymi warunkami atmosferycznymi, kierujemy się do Mikołajek. Bardzo podobają nam się drogi, które wiodą wśród licznych drzew. Nie jest to może bezpieczna trasa, ale robi fajny klimat. Nagle czujemy promienie słoneczne na sobie, wjeżdżamy w obszar słońca! Podoba nam się bardzo ten nagły zwrot akcji, widok jeziora Jagodne sprawia, że wpadamy w euforię, zatrzymujemy się i oczywiście zdjęciom nie ma końca.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Trwa to wszystko dłuższą chwilę, postanawiamy więc pojechać w kierunku jeziora Śniardwy – ale wymaga to niestety przeprawy promowej, która o tej porze roku…. okazuje się niemożliwa. Szybko zmieniamy plany i już jesteśmy w centrum Mikołajek. Mikołajki nazywane są Wenecją Północy i pewnie latem można to dostrzec i poczuć intensywniej niż w marcu, ale i tak jesteśmy pozytywnie zaskoczeni. Rynek, promenada, widok z drugiej strony miasta i otoczenie jeziora Mikołajskiego są warte zobaczenia.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Oczywiście w planach były jeszcze atrakcje na świeżym powietrzu, ale pozostaje nam wrócić tutaj w bardziej sprzyjających okolicznościach. Czujemy niedosyt, ale to tylko zaostrza nam apetyt na kolejną wyprawę… wrócimy nad jeziora, oj wrócimy.
http://gorolotni.blogspot.com

Życie zaczyna się po trzydziestce
Awatar użytkownika
Dżola Ry
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 5851
Rejestracja: 28 czerwca 2009, 23:07
Lokalizacja: Stalowa Wola
Kontakt:

Re: "Wróćmy nad jeziora" - W krainie Wielkich Jezior Mazurskich

Post autor: Dżola Ry » 15 kwietnia 2019, 20:44

Widziałam te miejsca w piękną pogodę.
Ale tak sobie pomyślałam, że ta Wasza, szpetna, wzmocniła ponure wrażenia z tych twierdz, murów, ruin...

A nad jeziora zamierzam wracać nie raz nie dwa, ale na rowerze :)
Awatar użytkownika
Barbórka
Turysta
Turysta
Posty: 841
Rejestracja: 02 stycznia 2011, 21:12
Lokalizacja: Warszawa

Re: "Wróćmy nad jeziora" - W krainie Wielkich Jezior Mazurskich

Post autor: Barbórka » 16 kwietnia 2019, 14:58

my też mamy w planach tam wrócić i wykorzystać rowerki - ten region ma naprawdę dobry potencjał!
Awatar użytkownika
Kovik
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1527
Rejestracja: 18 maja 2010, 22:59
Lokalizacja: Stalowa Wola / Warszawa
Kontakt:

Re: "Wróćmy nad jeziora" - W krainie Wielkich Jezior Mazurskich

Post autor: Kovik » 16 kwietnia 2019, 15:09

mimo tej niepogody i tak dużo naszym zdaniem zrobiliśmy
http://gorolotni.blogspot.com

Życie zaczyna się po trzydziestce
Odpowiedz