11-21.09.2015 Elbrus (5642 mnpm) przez Irikchat - wycieczka bądź wyprawa

Tu przedstawiamy nasze relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3082
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Post autor: jck » 04 października 2015, 21:02

Dzień 3, 2015-09-16 – Zaczyna się zabawa: z przełęczy (3600 m), przez lodowiec na skalną ostrogę – Askeriakolskij Lavovyj Potok (4150 m)

Wstaję rano i czuję, że jest dobrze. Dziś nie biorę już antybiotyków, nie czuję gorączki. Chłopaki też wyglądają rześko, noc na tej wysokości obeszła się z nami bardzo łagodnie.

Obrazek

Tego dnia obawialiśmy się jeszcze przed wyjściem w góry. Czekała nas przeprawa przez lodowiec, o którym wiedzieliśmy, że jest, oględnie mówiąc, parszywy. Plan zakłada znalezienie platformy pod namiot, już na zboczu wschodniego wierzchołka Elbrusa, gdzieś na wysokości 4100-4200 m. Najpierw jednak należy przejść przez lodowiec…
Siedzimy zatem w trójkę na wierzchołku Ryżego Wygoda (cudownie to brzmi…) i dumamy. Z lewej, z prawej, środkiem, tu szczeliny, tam szczeliny. W końcu Piotrek wypatrzył z prawej strony trasę, która wydaje się być najlepszym rozwiązaniem.

Obrazek

Schodzimy z Ryżego Wygoda kamienistym zboczem, a następnie ubieramy raki i wiążemy się liną. Adrian wędruje pierwszy, ja ostatni. W najniższym punkcie obejścia drogę zagradza nam lodowcowa rzeka, jednakże nie musimy nadkładać wiele, by znaleźć dogodne miejsce do przedostania się na drugą stronę.

Obrazek

Teren wznosi się łagodnie, człapiemy więc niespiesznie, pogoda jest doskonała, Słońce daje z siebie wszystko, istna plaża. Nawet Piotr, gorący zwolennik opalania mordy na wolnym ogniu, przeprasza się z kremem z filtrem UV. W zasięgu wzroku mamy już krawędź ostrogi na którą pragniemy się dostać, beztroska trasa zmienia jednakże swój charakter. Szczeliny są przysypane i jedynie po odcieniu śniegu można wyczytać, gdzie się znajdują. Kluczymy, namyślamy się, kombinujemy, a i tak nie udaje się uniknąć drobnych, niegroźnych na szczęście, wpadek: po kolano, po udo…

Obrazek

Około godziny czternastej zasiadamy na skałach, jemy resztki chleba i sera, pijemy wodę z izotonikiem, Piotrek rozwala sobie spodnie na tyłku. Generalnie jest miło, przyjemnie, bezstresowo.

Pozostaje nam ostatni odcinek do pokonania na dziś, mozolne dreptanie skalisto-kamienistym zboczem. Piotrek raźno skacze między kamieniami, Adrian i ja w formie nieco bardziej stonowanej, wszyscy z zaangażowaniem szukamy dogodnej lokalizacji do rozbicia namiotów. Miejsce, które udaje nam się znaleźć jest naprawdę dobre, oferuje płaski teren w sam raz pod dwa namioty, osłonięte kamieniem z jednej strony, płaty śniegu w zasięgu ręki. Chmurzy się, ale nie ma powodów do niepokoju.

Obrazek

Wieczór upływa standardowo na gotowaniu, piciu, jedzeniu, kole fortuny i innych grach oferowanych przez flagowy model fińskiego producenta telefonów komórkowych, którego dumnym posiadaczem jest Adrian.

CDN…
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...
Pietras8609

Post autor: Pietras8609 » 04 października 2015, 21:29

Świetne zdjęcia; ciekawa relacja; gratulacje :)
Awatar użytkownika
adrians_osw
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1101
Rejestracja: 15 sierpnia 2010, 13:22

Post autor: adrians_osw » 05 października 2015, 17:43

Dzień 4, 2015-09-17 – Zabawa się rozkręca: ze skalnej ostrogi (4150 m) do Skał Pastuchowa (4650 m)

Obudziłem się w środku nocy wyjątkowo zmarznięty. Wiatr troszkę kołysał namiotem, ale generalnie nie był to jakiś huragan. Postanowiłem ubrać puchówkę i następnie szybko zasnąłem...

Ranek wita nas po raz kolejny bezchmurną pogodą i dobrą widocznością. Jak na wysokość na której się znajdujemy jest całkiem ciepło. Poranny standard, jedzenie, pakowanie itp. O ile dobrze pamiętam chleb już nam się skończył więc na śniadanie grzybowa z LYO. Na pierwszy cel dnia obieramy dojście do ogromnego krateru pod wschodnim wierchołkiem (Askeryakolski Lava Flow, Krater). Jego dno/początek - nie wiem jak to profesjonalnie ująć, znajduje się na około 4700mnpm.

Obrazek

Na podejściu się dosyć mocno męczę, czuje obolałe mięśnie - no ale w końcu czwarte dzień taszczę na plecach około 20kg. Jacek tego dnia bryluje, i całą drogę idzie pierwszy. W połowie drogi zauważam, że za naszymi plecami na horyzoncie pojawił się Kazbek. Fakt ten bardzo mnie ucieszył gdyż rok temu udało się zaobserwować Elbrus z Kazbeku :) Na dowód zdjęcie - mocno zmasakrowane, ale chciałem żeby szczyt był lepiej widoczny, w końcu to ponad 180km.

Obrazek

Mimo mojego kiepskiego samopoczucia krater osiągamy całkiem szybko. Aklimatyzacja przebiega więc dobrze, skoro 500m podejścia na tej wysokości robimy poniżej 2h. Tak mi się przynajmniej wydaje.

W tym miejscu czuję potrzebę wyjaśnienia pewnej istotniej kwestii. Zdecydowana większość wybierających tą drogę na szczyt wchodzi na wschodni wierzchołek - być może nawet wszyscy, ciężko mi powiedzieć. Jest on 20m niższy niż wierzchołek zachodni, ale z pod krateru na jego szczyt prowadzi dość naturalna linia w terenie mikstowym. My jednak decydujemy się na trawers wierzchołka wschodniego i dojście na wysokości około 4700-4800m do drogi normalnej. Pomysł ten i założenie wynika głównie z chęci zdobycia głównego wierzchołka. Choć przyznam że mi osobiście było przed wyjazdem wszystko jedno czy wschodni czy zachodni.

Tak więc w kraterze chłopaki robią sobie fotki itp. aż w końcu wiążemy się ruszamy w trawers. Jak zwykle jako najlżejszy prowadzę w dziewiczym dla nas terenie.

Obrazek

Nie bez trudu posuwam się na przód, omijając co bardziej widoczne szczeliny, przechodząc po mostkach śnieżnych itp. Emocji jak dla mnie jest więcej niż dzień wcześniej gdyż wszystko jest tu mocno przysypane, rozwiane i czasem ciężko domyślić się co jest pod nogami. Raz np ja przeszedłem przez wątpliwy teren a Piotr już wpadł po pas. Koniec końców kilka razy budując stany z Czekanów i raz wkręcając lodową śrubę udaje nam się bezpiecznie dotrzeć do drogi normalnej. Wychodzimy jednak dobre 100m powyżej skał Pastuchowa więc musimy zejść aby znaleźć miejsce na nocleg. Niestety od tego momentu zaczynam czuć się naprawdę fatalnie, za bardzo nawet nie pamiętam jak rozbijaliśmy ten namioty - wiem, że były z tym duże problemy aż w końcu rozbiliśmy się w odległości około 50m od siebie.

Obrazek

Postanawiam się położyć w namiocie i chwilę odpocząć, na moje nieszczęście wraz z upływem czasu czuję się jakby ktoś wysysał ze mnie życie. Nie mam siły ugotować sobie wody, czy zrobić jedzenia - leżę i się nie ruszam. Jakby tego było mało jest mi coraz zimniej - szybko orientuje się że mam gorączkę. Trochę kiepskie miejsce na chorowanie. Po 3h takiego leżenia zbieram się w sobie i wychodzę za potrzebę, akurat jest ładny zachód słońca więc cykam jedną fotkę.

Obrazek

Biorę mieszankę Ibumu i Pyralginy i próbuję zasnąć. Jednak przez gorączkę jest mi cały czas zimno, a na tej wysokości ciężko o jakieś szybkie efekty działania leków. Tak leżę bijąc się z myślami co dalej... w końcu jutro mamy atakować szczyt, a zostało 1000m podejścia. Z drugiej strony wydaje się, że łatwego podejścia, najgorsze chyba mamy za sobą... Do północy nie zmrużyłem oka nawet na sekundę, nie udało też mi się zagrzać, od gorączki cały czas mi zimo - tak kończy się dzień czwarty...

cdn
--->>> Moja galeria <<<---
--->>>flickr<<<---
Awatar użytkownika
Robert J
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2187
Rejestracja: 25 grudnia 2011, 20:35

Post autor: Robert J » 05 października 2015, 18:29

Warunki pogodowe jak do tej pory mieliście wręcz rewelacyjne co widać zresztą po zdjęciach :)
adrians_osw pisze:W połowie drogi zauważam, że za naszymi plecami na horyzoncie pojawił się Kazbek. Fakt ten bardzo mnie ucieszył gdyż rok temu udało się zaobserwować Elbrus z Kazbeku :) Na dowód zdjęcie - mocno zmasakrowane, ale chciałem żeby szczyt był lepiej widoczny, w końcu to ponad 180km.
Dobry wynik ! Fajnie tak skompletować widok w obie strony ;) I zdaje się, że jest tam coś ponad 200 km..., ale to nic bo ze szczytu można osiągnąć ponad 470 km !
Awatar użytkownika
GosiaB
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1386
Rejestracja: 01 sierpnia 2010, 20:11
Kontakt:

Post autor: GosiaB » 05 października 2015, 19:22

adrians_osw pisze: Po 3h takiego leżenia zbieram się w sobie i wychodzę za potrzebę, akurat jest ładny zachód słońca więc cykam jedną fotkę.
Adrian w odpowiednim momencie się zebrałeś ;)
Nie możesz zatrzymać
żadnego dnia,
ale możesz go nie stracić.

https://picasaweb.google.com/102928732526243008580
Awatar użytkownika
adrians_osw
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1101
Rejestracja: 15 sierpnia 2010, 13:22

Post autor: adrians_osw » 05 października 2015, 19:46

Robert J, były widoki 200+ na południe :)

GosiaB, czysty przypadek, ale faktycznie w dobrym ;)
--->>> Moja galeria <<<---
--->>>flickr<<<---
viking
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 586
Rejestracja: 26 grudnia 2009, 15:22

Post autor: viking » 05 października 2015, 21:40

Adrian, Jacek małe pytanko
czy wy przed kraterem, ruszyliscie w lewo
tak jak naszkicowałem (na ujeciu Marka) w kierunku skał Pastuchowa.

Obrazek

Jak rozmawiałem z Denisem U, to bezpieczny wariant (z tego miejsca) idąc na przełecz ( i dalej na wierz zachodni) był idąc od krateru w prawo?, chyba ze zle go zrozumiałem ?
Ostatnio zmieniony 05 października 2015, 21:43 przez viking, łącznie zmieniany 1 raz.
Mam wrodzoną dociekliwość do wiedzy której nie posiadam - więc zadaję pytania ?
Awatar użytkownika
adrians_osw
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1101
Rejestracja: 15 sierpnia 2010, 13:22

Post autor: adrians_osw » 05 października 2015, 21:42

Tak dokładnie, na wysokości podstawy krateru (jakieś 4700) ruszyliśmy w lewo, trawersując zbocze. Chcieliśmy trzymać tą wysokość ale omijając szczeliny złamaliśmy 4800 tego dnia.
Ostatnio zmieniony 05 października 2015, 21:44 przez adrians_osw, łącznie zmieniany 1 raz.
--->>> Moja galeria <<<---
--->>>flickr<<<---
viking
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 586
Rejestracja: 26 grudnia 2009, 15:22

Post autor: viking » 05 października 2015, 21:44

Dzieki :spoko:
Mam wrodzoną dociekliwość do wiedzy której nie posiadam - więc zadaję pytania ?
Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3082
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Post autor: jck » 06 października 2015, 9:12

viking pisze:Jak rozmawiałem z Denisem U, to bezpieczny wariant (z tego miejsca) idąc na przełecz ( i dalej na wierz zachodni) był idąc od krateru w prawo?, chyba ze zle go zrozumiałem ?
Wybraliśmy wariant obejścia z lewej z powodów czysto praktycznych: rozbijając biwak na Skałach Pastuchowa mogliśmy startować na szczyt na lekko. Droga do skał nie jest problematyczna, kilka szczelin, które wymagają zwiększonej uwagi, jednakże nie sądzę, by obejście od północy było wolne od tego typu przeszkód.
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...
Awatar użytkownika
adrians_osw
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1101
Rejestracja: 15 sierpnia 2010, 13:22

Post autor: adrians_osw » 06 października 2015, 13:58

Dodam też, że zupełnie inaczej pokonaliśmy lodowiec w drodze na skalną ostrogę. Szerokim łukiem od prawej strony.
--->>> Moja galeria <<<---
--->>>flickr<<<---
viking
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 586
Rejestracja: 26 grudnia 2009, 15:22

Post autor: viking » 06 października 2015, 21:58

W Marka relacji podany był ślad GPS, który pokazywał wejście (wschodem) na dwa wierzchołki, nie mieliście go?

Szczerze, to iść śladem waszego trawersem do Skał to ..............jak dla mnie szaleństwo do potęgi "n". :twisted:

Z ciekawości (dzisiaj) przeglądałem rosyjskie strony o Elbrusie i dochodzę do wniosku, ze (chyba) wy zrobiliście "dziewiczy" trawers do Skał? (możliwe, że zle szukałem)

Ze Skał (4600-4700 m) na szczyt to około 4-5 godz
Mam wrodzoną dociekliwość do wiedzy której nie posiadam - więc zadaję pytania ?
Awatar użytkownika
adrians_osw
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1101
Rejestracja: 15 sierpnia 2010, 13:22

Post autor: adrians_osw » 06 października 2015, 22:44

Zapoznaliśmy się z relacją Marka calkiem dobrze, jednak traktowaliśmy ja jako wskazówkę. Naszym celem nie bylo dokładne kopiowanie ich planu. Tym bardziej że góra troszkę inaczej wygląda w maju.

Co do dziewiczości trawersu to mocno w to wątpię, co najwyżej pierwsze polskie przejście w takim wariancie ;)
--->>> Moja galeria <<<---
--->>>flickr<<<---
Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3082
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Post autor: jck » 07 października 2015, 12:31

viking pisze:W Marka relacji podany był ślad GPS, który pokazywał wejście (wschodem) na dwa wierzchołki, nie mieliście go?
Przed wyjazdem rozmawiałem z Markiem wielokrotnie, w kwestiach logistycznych, miejsc biwakowych i ogólnie wszlakich materiałów przydatnych.

Ślad GPS do przejścia przez lodowiec ustalony początkiem maja do powtórzenia w połowie września... równie dobrze można od razu wskoczyć do szczeliny.
viking pisze:Szczerze, to iść śladem waszego trawersem do Skał to ..............jak dla mnie szaleństwo do potęgi "n".
Na jakiej podstawie tak sądzisz?
viking pisze:Z ciekawości (dzisiaj) przeglądałem rosyjskie strony o Elbrusie i dochodzę do wniosku, ze (chyba) wy zrobiliście "dziewiczy" trawers do Skał? (możliwe, że zle szukałem)
W Dolinie Irykchat rozmawiałem na temat tej drogi z Rosjanami - nie widzieli problemów. Podczas rejestracji w odpowiedniku naszego GOPRu też przedstawiłem tą trasę, nie widzieli problemów.
Ja się może nie znam, a moje doświadczenie w porównaniu do innych jest może niewielkie, jednakże jestem pewien, że droga była nie raz pokonywana.
viking pisze:Ze Skał (4600-4700 m) na szczyt to około 4-5 godz
Nam zajęło 3,5 h.
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...
viking
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 586
Rejestracja: 26 grudnia 2009, 15:22

Post autor: viking » 07 października 2015, 16:33

:spoko: Dzieki za info :)
i jeszcze raz graty

Oczywiscie , że "ten" trawers znają ratownicy, ale (już wiem) napewno jest pierwszym polskim trawersem :-)
Mam wrodzoną dociekliwość do wiedzy której nie posiadam - więc zadaję pytania ?
Odpowiedz